dzisiaj jest: 27 maja 2017. imieniny: Juliusz, Magdalena, Jan
 
Szczerkowska Maria Teresa
Maria Teresa Szczerkowska

Rdzenna mieszkanka Działoszyna, pracowała jako nauczycielka. Obecnie prezes Akcji Katolickiej parafii p.w. Znalezienia Krzyża św. i Św. Marii Magdaleny. Posiada bogatą twórczość literacką, głównie o tematyce religijnej, a także patriotycznej, szczególnie związanej z naszą okolicą. Pani Maria pisze także, ujęte w formie wierszy, liczne życzenia i podziękowania. Jej utwory opublikowane zostały w antologiach literackiej twórczości: „Polska nam papieża dała”, „Kocham Cię, Maryjo”. Poza tym liryki pani Szczerkowskiej ukazują się w tygodniku „Niedziela” i innych czasopismach.


Działoszyn moje miasto
Na górzystym terenie miasto moje leży,
Otoczone lasami środkiem Warta bieży.
A na małym pagórku na północnej stronie,
Kościół stoi, a nad nim blask patyny płonie.
Gród nasz tary pamięta, jeszcze książęce czasy.
Dawniej dookoła grodu ciągnęły się lasy.
Wielka knieja, co jeszcze Leszka Białego pamięta
Tu na łowy zjeżdżali królowie książęta
Tu książę Kaliski Bolesław Pobożny
Zapolował wracając nad Wartą z ziemi Ruckiej
Wśród tych szumiących borów i gęstej krzewiny
Istne wielkie królestwo i wszelkiej zwierzyny
I wszelkiego ptactwa, pełno na moczarach
Lęgły się w niedostępnych błotach i szuwarach
Dziś już prawie z tych lasów nic nie pozostało
Wycięto, wyniszczono, co tylko się dało
I jedynie legendy, wspominają dzieje
Gdzie w koło Działoszyna ciągnęły się knieje.
Wiersz napisany po śmierci Jana Pawła II
Ojcze Święty, cały nie umarłeś.
Nadzieja była, modlitwa była.
Gdy przestało bić serce
Zaczęły bić dzwony.
Przestały śpiewać ptaki.
Uderzył w serce bólu jęk
Zabrakło słów, by mówić
Zabrakło łez, by płakać
I chciało się krzyczeć
I chciało się biec, lecz dokąd?
I nie chciało się żyć, bo po co?
Ojcze Święty nie odchodź
Lecz On już jest w oknie Boga,
I Błogosławi nam z Domu Ojca.
Już nie jest zmęczony,
Już go nic nie boli. Błogosław nam Ojcze Święty,
Tą ciszą żałoby, która trwa
Moja ulica

Ja na cmentarnej ulicy mieszkam,
Ludzi ta nazwa przestrasza.
Mimo to dla mnie jest najpiękniejsza,
Cicha uliczka nasza.
              Gdy wiosną drzewa jarzębinowe,
              Pokryją zielone liście.
              Wabią twe kroki,
               Białego kwiecia kiście.
Przystajesz wreszcie zaciekawiony,
Obok małego wzgórza.
Który jak jeden kwiat akacjowy,
Zapachem cię odurza.
               Tu miodnym nektarem,
               Lipy zapach nęci.
               Lipowym kwieciem w młodych listkach,
               Jak złota harfa brzęczy.
A kiedy z okna patrzę,
Widzę cmentarną bramę.
I niczego się nie lękam,
Bo wszystko mi tu kochane.
               A na cmentarzu spoczywają,
               Bracia i kochani rodzice.
               I dużo rodziny i znajomych,
               Których już nie wyliczę.
A jesienią lecą liście z drzewa
Co wyrosły wolne.
Nad mogiłami śpiewa
Jakieś ptasze polne.

Podziękowanie

Dziękuje Ci Ojcze Święty,
Za twoje pielgrzymki do Polski.
Za słowa, uśmiech, gest,
Za kremówki z Wadowic.
Za słowa, które nam głosiłeś,
Już nie płaczę, Ojcze Święty,
Bo to co niezniszczalne trwa.
Pokazałeś nam jak mamy żyć.
Bo przecież cały nie umarłeś.
To co w Tobie niezniszczalne trwa.
Teraz stoisz twarzą w twarz,
Z tym, który jest…

Działoszyn 3 kwietnia 2005